Czas na gniew
Twoje dziecko kończy rok i jest już naprawdę odrębnym człowiekiem. Co to oznacza dla ciebie? Dumę i radość, że doszliście razem do tego etapu, ale też nowe problemy. Zarówno z utrzymaniem malca w ryzach, jak i z własnymi negatywnymi emocjami, kiedy coś idzie nie tak.
Rola ojca w rodzinie
Kiedy twoje dziecko miało kilka miesięcy, mogło ci się wydawać że jest istotą składającą się wyłącznie z emocji i potrzeb, od której trudno czegokolwiek wymagać, a jeszcze trudniej – przypisywać jej jakiekolwiek intencje czy dążenia. Nawet jeżeli było płaczliwe, uparte czy zupełnie niezainteresowane twoimi wysiłkami, nawet jeśli jego nastawienie nieraz przyprawiało cię o rozpacz, to i tak przez cały czas miałeś poczucie jego bezbronności i absolutnej zależności od ciebie.
Teraz sytuacja się zmienia. Około pierwszego roku życia dziecko uzyskuje już wystarczająco duży stopień „oddzielności”, żeby móc zacząć na serio podbijać świat. Ponieważ nie wie jeszcze, gdzie kończy się jego wolność i władza, konflikty pomiędzy nim a tobą są w zasadzie nieuniknione. Od ciebie zależy, jak sobie z nimi poradzisz.
Skąd ta złość?
Jednym z najmniej przyjemnych objawów „dojrzewania” twojego dziecka mogą być napady złości. Nie zawsze będą one przybierać postać z koszmarnego snu rodzica (dziecko zanosi się rykiem i rzuca się na podłodze/ziemi w obecności uważnie przyglądających się obcych ludzi). Jednak nawet umiarkowany napad (sam ryk i – powiedzmy – tupanie w podłogę) może szybko wyczerpać twoje zasoby dobrego samopoczucia. Jak to przetrwać i nie zwariować?
Przede wszystkim trzeba zlokalizować przyczynę złości. Zwykle wybuch następuje wtedy, kiedy zabronisz lub uniemożliwisz dziecku zrobienie czegoś, na co miało wielką ochotę. Jednak nie zawsze. To, co dla ciebie wygląda jak bezzasadna złość, może być objawem zmęczenia, pragnienia albo głodu. Czasem przyczyną może być trudno zauważalne otarcie na skórze albo zbyt ciasne ubranko.
Pokojowe negocjacje
Kiedy frustracja wynika z twojej odmowy, a ty nie możesz (albo nie chcesz) jej cofnąć, pozostaje ci odpowiednie zarządzanie złością twojego dziecka. Możesz spróbować metody „coś za coś” i zaproponować mu alternatywny obiekt zainteresowania. Licz się jednak z możliwością porażki – ta sztuczka nie jest już tak skuteczna, jak bywała jeszcze kilka miesięcy temu.
Jeżeli wszystkie próby odciągnięcia uwagi zawiodą, upewnij się, czy dziecko w złości nie wyrządzi sobie krzywdy i zostaw je w spokoju. Nie ma innego sposobu na skrócenie i wyciszenie napadów złości. Pamiętaj, że są one nie tylko wyrazem rozpaczy, ale też próbą osiągnięcia celu różnymi środkami. Dlatego jeżeli ugniesz się pod presją złości dziecka (np. w miejscu publicznym), możesz spodziewać się kolejnych ataków przy najlżejszej próbie narzucenia dziecku własnej woli.
Dyscyplina raz jeszcze
O ile dla półrocznego dziecka jakiekolwiek próby „uregulowania” jego życia przez zakazy i nakazy były całkowicie niezrozumiałe i mijały się z celem, o tyle dla roczniaka dyscyplina jest niesłychanie ważna. Chodzi bowiem o „testowanie granic”: twoje dziecko nie wie jeszcze, na co może sobie pozwolić, i nie dowie się tego w żaden inny sposób, niż spotykając się z twoją stanowczą reakcją w „zabronionych” sytuacjach. Wbrew pozorom jest mu to równie potrzebne jak pewien stopień swobody w poznawaniu świata – nie tylko ze względu na zagrożenia, z których nie zdaje sobie sprawy („nie wsadzaj palca do kontaktu”), ale też dlatego, że istnienie stałych granic daje mu poczucie bezpieczeństwa i przewidywalności.
Głównym zadaniem rodziców jest więc odnalezienie złotego środka pomiędzy swobodą a dyscypliną. Nikt nie znajdzie go za ciebie, chociażby dlatego, że każde dziecko „testuje granice” nieco inaczej. Możesz mimo to skorzystać z kilku podstawowych zasad, które przydają się w większości sytuacji:
• Przygotuj dom jak najbardziej „dzieckoodporny”, oczywiście w granicach zdrowego rozsądku. Jeżeli wszystkie niebezpieczne albo cenne rzeczy znikną z pola widzenia dziecka, problem „Nie ruszaj!” rozwiąże się sam.
• Miej pod ręką „zapasowe” wersje przedmiotów, które chcesz uchronić przed zniszczeniem – stare i niedziałające telefony, piloty, klawiatury itp. (bez baterii!). Ten sposób ma jedną wadę: twoje dziecko nie odróżni oryginału od podróbki, więc nie nauczy się, z jakiego rodzaju przedmiotów nie wolno mu korzystać. Albo – co gorsza – połapie się w twoich zamiarach, a wtedy wracacie do punktu wyjścia.
• Nie reaguj zbyt gwałtownie. Jeżeli na każde niewłaściwe zachowanie (niebezpieczne to nieco inna sprawa) będziesz podskakiwać w krześle i lecieć jak oparzony, żeby zapobiec „wykroczeniu”, twoje dziecko może uznać to za niezłą zabawę i prowokować takie reakcje.
• Bądź konsekwentny. Nie zabraniaj czegoś jednego dnia tylko po to, żeby pozwolić na to samo kilka dni później.
• Nie mnóż i nie komplikuj zasad. Jeśli próbujesz nauczyć dziecko, że może drzeć gazety codzienne, ale nie tygodniki, nie spodziewaj się sukcesu.
• Ogranicz liczbę ostrzeżeń. Mówiąc kilka razy „nie”, a jednocześnie nie reagując na dalsze niewłaściwe zachowanie, dajesz dziecku sygnał, że może cię ignorować.
• Dawaj dobry przykład. Duża część niewłaściwych zachowań wynika z naśladownictwa (nawet jeśli „przekręconego”) tego, co robimy my, rodzice.
• Chwal dziecko, kiedy zrobi coś dobrze. Trudno wyczuć, kiedy jest się po „jasnej stronie”, jeżeli słyszy się wyłącznie zakazy i nagany.
Źródło: Dziecko